Wiosna 2017 – tydzień 1

Jestem zadowolony. Nie są to słowa które łatwo przechodzą mi przez usta, więc doceńcie to proszę :). Kilka pierwszych dni lutego poświęciłem na rozruch po odstawieniu antybiotyków. Za to tydzień 6.02-12.02, to pierwszy tydzień moich właściwych przygotowań. Treningi nie odbywały się jeszcze według jakiegoś sformalizowanego planu, wciąż nad nim pracuję i mam nadzieję, że wkrótce będę się mógł nim z Wami podzielić. Na szczęście pierwsza część okresu przygotowawczego jest z założenia dość prosta: wydłużamy kilometraż i pracujemy pracujemy nad wytrzymałością biegową i czystą siłą. W praktyce wyglądało to tak:

plan-treningowy-luty-1.JPG

Luty 2017 – tydzeń 1

Z nowych hieroglifów:

  • G – gimnastyka/core stability
  • R – dłuższa sesja rozciągająca
  • Br – bieg regeneracyjny (w bardzo niskim tempie)

Jak widać powyżej, w pierwszym tygodniu udało mi się zrobić:

  • 6 treningów biegowych, kilomeraż 54,5 kilometra (na bieżni mechanicznej, póki co pogoda nie rozpieszcza)
  • 2 treningi na siłowni
  • 3 sesje rozciągające oraz 3 core stability

Jedyną rzeczą, którą można by było zmienić jest połączenie dwóch krótszych sesji biegowych w jedną 13-to kilometrową. Myślę, że dało by to więcej czasu na regenerację i przyniosło większe korzyści treningowe. Dodatkowo, wciąż jeszcze nie wprowadziłem biegu długiego. Myślę że uda się to zrobić w przyszłym tygodniu, kiedy temperatury na zewnątrz będą nieco wyższe. Na końcu tygodnia natomiast czekała na mnie wisienka na torcie (lub dla niektórych truskawka ;)) – krakowski Bieg Walentynkowy.

bieg-walentynkowy-meta.JPG

Krakowski Bieg Walentynkowy – już z medalami

Oczywiście był to wyścig w parach, na start w klasyfikacji „Do wzięcia” raczej bym zgody nie dostał 🙂 Nie był to może dla mnie bieg o dużym ciężarze gatunkowym jeżeli chodzi o fizyczną stronę rywalizacji, ale był za to stres związany z debiutem mojej Walentynki na trasach biegowych. Przygotowywała się do niego biegając co prawda tylko raz w tygodniu, ale jak się okazało było to wystarczająco dużo, żeby śrubować rekordy. Karolina zaczynała od 45-ciu minut na pięć kilometrów, potem było 40 minut, 37 minut, a kilka dni przed biegiem 35.

Wystartowaliśmy o godzinie 14-ej w Parku Jordana. Bieg składał się z czterech okrążeń, w sumie pięć kilometrów. Podział ról w naszym dwuosobowym zespole (połączonym czerwoną szarfą) był dość klarowny: Karolina miała biec, a ja ją spowalniać 🙂 Z mojej strony, przez pierwsze trzy okrążenia, sprowadzało się to do wydawania komend: „Wolniej!” lub „Do mnie!”. Wiem, że romantyzmu w tym niewiele (zresztą przypomniał mi się pewien kawał ;)), ale musiałem pilnować żeby tempo było możliwe do utrzymania do samego końca i żebyśmy biegli najkrótszą możliwą drogą.  Ostatnie okrążenie natomiast to motywowanie do lekkiego przyspieszenia i udany finisz.

bieg-walentynkowy-meta-2.JPG

Krakowski Bieg Walentynkowy – meta i medale

Bieg zakończył się kolejną życiówką – 33:12 i 124-tym miejscem na 166 par. Gratuluję, byłaś świetna :).


A w tym tygodniu mocy podczas treningów dostarczali mi Sienna Skies. Specjalne podziękowania dla Wiktora Wasiliewicza 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *